poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Tradycyjna Wielkanoc vs słowiańskie Jare Gody

Zastanawialiście się jak kiedyś spędzano Święta Wielkanocne? Dlaczego Triduum Paschalne wygląda właśnie tak, a nie inaczej? Z czym jest to związane? Odpowiedzi na te i kilka innych pytań znajdziecie właśnie w dzisiejszym tekście.

fot. opolczykpl.wordpress.com
Wpis ten powstał z myślą przypomnienia, zainspirowania naszymi pięknymi zwyczajami, o których większość z nas przecież nie myśli na co dzień. Stąd właśnie jedno z głównych założeń Kobiety Klasycznej - powrót do tradycji właśnie.

Zacznijmy od Wielkiego Postu. Jak wiadomo, jest to czas pokuty, forma przygotowania do Wielkanocy. Trwa od Środy Popielcowej i związanego z tym posypania głów popiołem, do Wielkiego Czwartku. Według tradycji, nazywany jest również czterdziestodniowym. Co ciekawe, to ile trwa i kiedy dokładnie się kończy zależne jest od tzw. wiosennej pełni księżyca.
  • W czasie postu chleb smarowało się powidłami lub maczano go w oliwie. Podawano śledzie bez śmietany, kawa również była bez śmietany i bez cukru, za to z palonych żołędzi. Piło się herbatę lipową, zamiast deserów podawano mało słodkie ciastka zwane "wiekuistymi", gdyż można je było jeść w pół roku po upieczeniu.
  • Kobiety na sześć tygodni zdobiły się czarnymi agatami albo drobiazgami z hebanu i onyksu w srebrze.
  • W czas postu nie wypadało grać skocznych polek i mazurków. Jeśli już, to smętne dumki i nokturny.
  • Zdarzało się, że w czas postu dzieciom chowano zabawki, zostawiając tylko te najbardziej zniszczone, a zamiast baśni czytano im żywoty świętych.
Pomijając już opis Triduum Paschalnego, którego dokładny przebieg większość z nas prawdopodobnie zna na pamięć zatrzymajmy się na Wielkiej Sobocie i święceniem pokarmów:
"Zwyczaj ten jest znany powszechnie od wieków w Polsce. W zachodnich regionach współczesnej Polski, które znalazły się w jej granicach po II wojnie światowej, święcenie potraw było jednak prawie nieznane. Przed 1945 rokiem na Kaszubach tylko zamożniejsi gburzy i szlachcice w wielką sobotę przywozili końmi proboszcza dla poświęcenia pożywienia świątecznego. Podobnie na Śląsku święcenie potraw w Wielką Sobotę odbywało się na dworach szlacheckich. Na Śląsku zwyczaj święconki upowszechnił się dopiero na przełomie lat 70. i 80. XX wieku, docierając tu razem z mieszkańcami centralnej Polski."
Najbardziej znaną obecne tradycją jest przygotowywanie niedzielnego świątecznego rodzinnego śniadania. Za najbardziej znane potrawy uznać możemy wszelkie jajeczne wariacje, żurek staropolski z białą kiełbasą oraz ciasta takie jak np. pochodzenia północno-rosyjskiego pascha, mazurek czy babka.

Jak już wspominałam, z Wielkanocą łączymy wiele tradycji ludowych. Są one związane ze słowiańskim świętem Jarego. Są to tak zwane Jare Gody, podczas których świętuje się powitanie wiosny od zwyczaju topienia lub palenia Marzanny w pierwszy dzień nowej pory roku począwszy. A wszystko to "przy szczególnym wszczynaniu hałasu – trzaskaniu z batów, terkocie i klekocie grzechotek, śpiewie i grze na wszelkiego rodzaju instrumentach" (Moszyński ,1929).
"Dalsza część przygotowań i zabiegów magicznych dotyczyła powitania wiosny i trwać mogła nawet do pierwszej niedzieli po równonocnej pełni Księżyca. Chcąc przyspieszyć oczekiwane przyjście wiosny i słonecznych dni mężczyźni na wzgórzach rozpalali ogniska. Młodzi wyruszali na łąki i do lasu w poszukiwaniu wierzbowych i leszczynowych witek, z których następnie "budowali" wiechy. W celu "przepędzeniu starego, zasiedziałego zła" wietrzono i sprzątano domostwa oraz tzw. obejście, prano i szykowano świeże odzienie. Całe gospodarstwo obchodzono i ziołami okadzano każdy jego zakątek. Pieczono również placki (szczególnie wiosenne kołacze). Najważniejsze prasłowiańskim zwyczajem było jednak malowanie jajek – mających wnieść do domostw energię i radość życia oraz mających zapewnić urodzaj i powodzenie na cały nowy rozpoczynający się wiosną nowy rok wegetacyjny."
Najważniejszym momentem tych długich przygotowań były wyjątkowo uroczyste uczty, podczas których śpiew, taniec, wzajemna wymiana pisankami były priorytetem.

Lany Poniedziałek obchodzono obmywając się w świętej wodzie, a także uderzając wzajemnie rozkwitłymi już gałązkami. Służyło to oczyszczeniu oraz jednocześnie przywoływaniu siły i zdrowia. Co ciekawe, pamiętano również o zmarłych, których "odwiedzano" zostawiając część jedzenia.

Jak widać czas święty, również ten wielkanocny ma swoje korzenie bliżej niż sądzimy. Warto o nich pamiętać dzieląc się świątecznym jajkiem. A kto wie, może wraz z kolejnym poniedziałkowym uderzeniem wiosennej gałązki rzeczywiście przywołamy siłę, zdrowie i sprzyjający nam los na kolejny rok?
I tego Wam życzę.

Z pozdrowieniami,
M.

Jeśli wpis Ci się podobał - proszę, daj znać i mi, jak i swoim znajomym - polub go!

Źródło: 
Kazimierz Moszyński, Kultura ludowa Słowian, Kraków 1929
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wielki_post
http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awi%C4%99conka
http://www.wielkanoc.org.pl/
http://pl.wikipedia.org/wiki/Jare_%C5%9Awi%C4%99to

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz