poniedziałek, 9 czerwca 2014

O zachowaniu w sypialni słów kilka cz. II

To druga część cyklu dotyczącego zasad panujących w pokoju sypialnym na przestrzeni wieków. Jeśli jesteście ciekawi części pierwszej, możecie znaleźć ją tutaj

Giovanni Bellini - Toaleta młodej kobiety
Kto nie sypiał w ubraniu, rozbierał się do naga. Po prostu. W sferach świeckich sypiano przeważnie nago, w klasztorach zaś najczęściej, choć oczywiście w zależności od reguły, nie zdejmowano szat wcale.
Czymś, co zwracało uwagę był raczej fakt, że ktoś swojej koszuli do snu nie zdejmował. Budziło to podejrzenie, że osoby takie noszą na sobie piętno jakiejś ułomności lub skazy cielesnej - bo z jakiegoś innego powodu mieliby ukrywać swe ciało? - i przeważnie w rzeczywistości tak było. Czytamy na przykład w "Roman de la Violette", jak służąca pyta swej pani, ze zdziwieniem, dlaczego kładzie się do łóżka w koszuli, a ta tłumaczy, że czyni tak, bo ma znamię na ciele.

Do XVI wieku, w warstwach zarówno wyższych jak i niższych, kiedy to widok nagiego ciała, przynajmniej w miejscu do obnażania się przeznaczonym, był czymś bez porównania bardziej naturalnym niż w pierwszej fazie czasów nowożytnych. Składał się na to cały sposób bycia, znacznie mniejszy niż zauważalny później dystans między ludźmi.
Warto wiedzieć, że specjalny strój nocny pojawił się mniej więcej w tym samym czasie co widelec lub chustka do nosa i stopniowo torując sobie drogę wchodził powoli w (u)życie w Europie.
Wraz z upływającym czasem zanikała swoboda, z jaką pokazywano się nago (podobnie jak swoboda, z jaką załatwiano swoje potrzeby przy świadkach...).

Sytuacja zmieniła się nieco po 1918 roku. Poradniki dotyczące savoir-vivre'u omawiają proces rozbierania się, ubierania, spania praktycznie jedynym dopuszczalnym zwrotem. Angielski autor jednego z nich w 1936 roku pisze, że: w owej epoce panie i panowie nie kładli się wieczorem do łóżka, lecz udawali na spoczynek. Jak to robili, nie obchodziło nikogo. 

Przejście od koszuli nocnej do piżamy było znalezieniem swego rodzaju "reprezentacyjnego" stylu mody nocnej. Strój ten okazał się odpowiedni zarówno w przypadku sprostania "wymogom nowego standardu wstydliwości" i jednocześnie specyficznym sytuacjom, w których "współczesne życie zbiorowe stawia nieraz jednostkę".

Koszula nocna XIX wieku charakteryzuje, z jednej strony, czas wciąż powiększającego się uczucia wstydu i zakłopotania związanego z obnażaniem własnego ciała. Do tego stopnia, że ukrywano całkowicie kształty ciała. Obojętnie czy byliśmy sami, czy wśród najbliższych.
Jest to też swego rodzaju rekwizyt epoki, która nie dba o formę i styl przedmiotów "intymnych", ponieważ sfera "prywatności" jest tu szczególnie odseparowana od życia zbiorowego i towarzyskiego. 
I to właśnie osobliwe połączenie głęboko zakorzenionego uczucia zakłopotania, poczucia moralności, które przybrało charakter przymusu zewnętrznego, z daleko posuniętą "bezforemnością", bezstylowością właściwą sferze intymnej, jak bardzo charakterystyczne dla społeczeństwa XIX wieku, a w niemałej mierze także i dla naszych jeszcze czasów.

Co ciekawe, zauważyć można całe mnóstwo przykładów pędzącego postępu obecnego na przełomie XIX i XX wieku, a to łączy się z uprywatnieniem i uintymnieniem sfery sypialnianej.
Istnieje natomiast druga strona medalu, a mianowicie przesuwający się próg wstydu i akceptacji, który kiedyś motywowany był przecież względami i szacunkiem innych.

Czy dzisiejsze czasy możemy określić epoką bez narzuconego przez społeczeństwo tabu? Wyraźnie powiększająca się tolerancja? Przyzwyczajenia zamieniające się w nawyki? Czy istnieje gdzieś granica? Czy historia zatoczy krąg również i w tym przypadku?
Z jednej strony zauważam akceptację wszędobylskiej nagości. Z drugiej strony wydaje mi się, że tak do niej przywykliśmy, że już właściwie nie ma czego odsłaniać... i uświadamiam sobie, że nawet podświadomie wracamy do przeszłości, do podziwiania i wymagające stopniowego odkrywania wszystkiego, co zakryte.
I wyjątkowo mnie to cieszy.

Z pozdrowieniami,
Martyna Rydel

Źródła:
Norbert Elias, O zachowaniu w sypialni, [w:] Antropologia kultury pod red. G. Godlewskiego

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz