wtorek, 19 sierpnia 2014

Nad Bajkał w sukience

Właśnie tak postanowiłam zatytułować podróż, z której właśnie wróciłam.



Dla wszystkich tych, którzy trafili tu dopiero (!) teraz: przez nieco ponad miesiąc byłam w Rosji, a punktem docelowym mojej jednoosobowej wycieczki był Bajkał.

Przerobiłam ponad 14 000 kilometrów. Poruszałam się najtańszymi środkami lokomocji, namiętnie korzystałam z couchsurfingu i nocowałam u poznanych rok temu znajomych. A wszystko po to, żeby poznać jak najwięcej prawdziwych ludzi. Poznać ich plany i marzenia. Pokazać zarówno sobie jak i innym, że stereotyp zacofanego, wiecznie pijanego i żądnego wojny Rosjanina to krzywdzący mit.

Dopięłam swego i po raz kolejny udowodniłam, że samotne podróże kobiet są jak najbardziej możliwe. Ba, są czymś niesamowitym. Dają sporo nadziei dotyczącej postrzegania kobiet na świecie i łamiąc po drodze mnóstwo stereotypów dają też sporo czasu na przemyślenia, które każdemu przynajmniej raz na jakiś czas są potrzebne.






Nie zawsze było łatwo, ale to nie o to chodzi. To właśnie poprzez wszystkie choćby najdrobniejsze trudności, z którymi musiałam radzić sobie sama, doceniłam to, co mam - podróże, a dzięki nim znajomość z wieloma niezwykłymi, inspirującymi osobami.

Sprawdziłam czy można być kobietą z klasą w rzekomo pełnej niespodzianek podróży na koniec świata. Mimo nie zawsze codziennej możliwości skorzystania z prysznica, mimo, nazwijmy to, dalekich od doskonałości warunkach noclegowych, mimo podróżowania w wygodnych getrach z ciężkim bagażem na plecach. Bez makijażu.
Otóż można.

Ale nad Bajkał pojechałam w sukience :)









Z pozdrowieniami,
Martyna Rydel

Po więcej zapraszam na mój prywatny profil oraz Instagrama. Właśnie wróciłam  samotnej kobiecej podróży na koniec świata, która dofinansowana jest przez Koło Filozoficzno-Antropologiczne LeMonada oraz Akademickie Centrum Kultury.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz