Zjednoczenie z narodem francuskim jako wyraz uczczenia pamięci ofiar? Tak.
Jednak "nie jestem Charlie".
Dlaczego? Już tłumaczę.
Zacznijmy od tego, żeby nie było niedomówień, NIE zgadzam się na przemoc, terroryzm, zamachy oraz wszelkie działania przeciwko ludzkiemu życiu.
Co więcej, zawsze byłam i będę za wolnością słowa i sztuki.
Czasem trzeba jednak wiedzieć, kiedy się zatrzymać.
Dlaczego klasyczna porusza temat polityki?
Nie ukrywajny, to gorący temat. Nie zgadzam się ze sloganami, które na każdym portalu społecznościowym powiela co druga osoba, często nawet nie zastanawiając się na znaczeniem tego, co pisze.
Doświadczenie i może początek jakiejś życiowej dojrzałości nauczył mnie, aby myśleć indywidualnie i co najmniej dwa razy - wszystko bowiem co robimy i mówimy, prędzej czy później ma swoje skutki.
Wiecie co się najlepiej sprzedaje, prawda? Tak jest. Emocje. Prostactwo, agresja, przemoc przede wszystkim. Właśnie takim rynsztokowym językiem posługiwał się popularny tygodnik Charlie Hebdo, który śmiało mogę porównać z naszą gazetą NIE czy Fakt. Tania sensacja opierajaca się przede wszystkim na krytykowaniu konserwatystów, wiary (przede wszystkim) chrześcijańskiej i wciąż ośmieszanej tradycji. Nic więcej.
Różnica pomiędzy chrześcijaństwem a islamem jest taka, że Polska, jako kraj (teoretycznie i porównaniu do reszty Europy) katolicki zgadza sie i po cichu przyzwala na nieustanne mieszanie wyznawców wiary z błotem. Od kapłanów po przeciętnych jej sympatyków.
Skrajni "muzułmanie" natomiast już nie.
Skrajni "muzułmanie" natomiast już nie.
Pomimo mojego naprawdę liberalnego podejścia do sztuki, w tym tak bliskiej mi zawodowo redakcji, nigdy nie zgodzę się na ośmieszanie wiary (jako czegoś, co jest wielką nadzieją na przetrwanie codzienności wielu z nas), mniejszości narodowych, trudnej historii.
Powiem więcej. Naprawdę nie przepadam za poprawnością polityczną - każdy z nas ma w sobie uprzedzenia i niepewności - tworzone przede wszystkim poprzez stereotypy, których z życia nigdy wyeliminowac się nie da (kiedyś poświęciłam na ten temat pół pracy dyplomowej, wiem co mówię). Przez taką rzekomą poprawność nigdy nie bylibyśmy w stanie poznać prawdziwych myśli drugiego człowieka, które prędzej czy później i tak w końcu gdzieś by wybuchły. Naprawdę nie trzeba wszystkiego akceptować. We większości przypadków wystarczyłaby nam tolerancja - swoją drogą jedna z ważniejszych cech dam, przydatna szczególnie w przypadkach, których zmienić się "nie da". To szacunek czyichś zachowań lub poglądów, które nie muszą nam sie podobać.
Jeden z moich mądrzejszych znajomych swoje "je suis Charlie" argumentował tym, że chce żyć w świecie, w którym można śmiać się ze wszystkiego - nawet z niego. Tłumaczył, że niby kościół zamyka mu buzię i woli sam zgodzić się na poniżanie i życie w kraju "wolnego słowa", niż we wiecznej cenzurze.
To naprawdę nie musi tak wyglądać.
Skrajności SĄ złe. Prawicowe jak i te lewicowe nigdy nie przynosiły i nie przyniosą nam niczego dobrego.
Pamiętajmy, że:
Pamiętajmy, że:
nie jesteśmy tacy sami
Przede wszystkim trzeba sobie zdać sprawę z jednej rzeczy. Nie jesteśmy tacy sami - i mam tu na myśli przeżywanie naszych uczuć - radości i słabości. Nie każdy musi być silny psychicznie. Nie każdy radzi sobie z ironią i nie każdy ma tyle dystansu do siebie jak i otaczającego nas świata co większość z nas. Efektem prowokacji przygotowanej choćby na nie wiem jak wysokim poziomie kultury osobistej zawsze jest wystąpienie negatywnych emocji. Nie wszyscy jednak potrafią przyjmować krytykę łatwo i przyjemnie, a cierpliwość nawet tych najłagodniejszych owieczek może się kiedyś skończyć.
Choćby dla nie wiem jak wielkiej popularności czy sumy pieniędzy nie warto prowokować i szydzić z tego, co z natury jest dobre. Podkreślę raz jeszcze - fanatycy są wszędzie, a słabości połączonej z agresją i chorą ambicją na tym świecie nam niestety nie brakuje.
Szkoda rozlanej krwi.
Za niszczące słowa, głupotę i trochę pieniędzy.
Choćby dla nie wiem jak wielkiej popularności czy sumy pieniędzy nie warto prowokować i szydzić z tego, co z natury jest dobre. Podkreślę raz jeszcze - fanatycy są wszędzie, a słabości połączonej z agresją i chorą ambicją na tym świecie nam niestety nie brakuje.
Szkoda rozlanej krwi.
Za niszczące słowa, głupotę i trochę pieniędzy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz