Jak w tytule.
Zawsze wtedy, kiedy inni planowali ostatni dzień w roku - pompatyczne wystroje, bale i kreacje - wiedziałam, że to nie dla mnie.
Dzień pełen lęku. Przed fajerwerkowym hałasem, który (na zmianę z ujemną temperaturą) przyprawiał mnie o dreszcze. Przed nowym terenem, tuż za przekraczaną właśnie granicą, o której wcześniej nie mogłam przecież nigdzie poczytać, po której nigdy nie wiedziałam czego i kogo się spodziewać.
Tym razem nie było inaczej. Może nieco spokojniej i dojrzalej. Bez nowych postanowień, bo jest plan, aby kontynuować te dotychczasowe - więcej samodyscypliny, marzeń i empatii.
I co najważniejsze, żeby koszulka podsumowująca kolejny rok była czystsza niż kiedykolwiek wcześniej.
Dobrze, że już po wszystkim. Idzie nowe. Sobie i Wam siły niezrównanej.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz